Nowy adres

Musiałem przenieść gabinet psychoterapeutyczny do nowej lokalizacji. Tym samym przenieśliśmy się tam z naszymi modlitwami. W nowym miejscu, podobnie jak wcześniej, nie mieliśmy opiekuna duchownego, co jest standardem w katolickich wspólnotach. To nam nie dawało spokoju, ponieważ nie chcieliśmy się sprzeciwiać Kościołowi, który wymaga obecności asystenta kościelnego, chcąc kontrolować inicjatywy świeckich. Wobec tego próbowaliśmy znaleźć się w strukturach Kościoła łomżyńskiego, ale była to miłość nieodwzajemniona, gdyż spotykaliśmy się albo z odmową, albo lekceważeniem – w końcu to tylko trzy osoby, choć potem przychodzili kolejni uczestnicy. W nowym miejscu dojrzałem do myśli, że kapłan nie byłby pomocą, lecz ograniczeniem, choćby dlatego, że sama jego obecność utrudniałaby dotarcie do osób słabo wierzących i nie praktykujących. Takie stanowisko było jednak trudne do zaakceptowania dla Hani, po kilku latach odszedł również Mariusz.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *